RSS SSI Słupsk
SSI Słupsk, Słupski Serwis Informacyjny
Dzieje powojenne
Najnowsza historia Kluk
Głównym problemem były konflikty, wybuchające między osadnikami a dotychczasowymi mieszkańcami wsi. Polscy przesiedleńcy, którzy zostawili na kresach wschodnich dorobek całego życia oraz zmuszeni zostali do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania uważali, że w związku z tym, należy im się uprzywilejowana pozycja w nowym miejscu zamieszkania. Rościli także pretensje do majątku ludności miejscowej, często sami sobie te mienie przywłaszczali, gdyż uważali Słowińców za Niemców i obarczali ich winą i konsekwencjami za skutki minionej wojny. Mieszkańcy Kluk pozbawieni byli praw politycznych i stopniowo znajdowali się także, w coraz to gorszej sytuacji materialnej. Kolejnym problemem był brak prawa do zarządzania interesami wsi, gdyż urząd sołtysa piastowali początkowo tylko osiedleńcy oraz brak możliwości uczestniczenia w życiu religijnym.
Pastor, który się w końcu pojawił, prowadził nabożeństwa tylko w języku polskim, co z kolei wzbudziło kolejne protesty. Podstawą utrzymania mieszkańców, podobnie jak w latach wcześniejszych było rybołówstwo oraz rolnictwo. Niestety gospodarka rybna przez cały powojenny okres nie została uporządkowana zgodnie z potrzebami mieszkańców Kluk, a w rolnictwie w latach pięćdziesiątych następowała dalsza degradacja gruntów. Dodatkowo, wszelkie sprawy decyzyjne z władzami gromadzkimi w Gardnie Wielkiej były załatwiane po myśli osób będących w dobrych stosunkach z urzędnikami, natomiast interes tubylców zazwyczaj był pomijany. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji ludność miejscowa nie chciała pozostać w Polsce i domagała się prawa do wyjazdu.
Napiętą sytuację w niewielkim zakresie poprawiło przyznane rdzennym klukowianom prawo do zarządzania wsią oraz pomoc materialna. Sołtysem została Rutha Kotsch, później zaś Ewald Barnow, który choć urodzony po wojnie, cieszył się dużym zaufaniem miejscowej ludności. Ze względu na trudne warunki materialne i bytowe mieszkańców, próbowano tworzyć dla nich nowe miejsca pracy, udawało się to jednak w bardzo ograniczonym zakresie. Uruchomiona w 1947 roku szkoła stanowiła istotny czynnik integracyjny, gdyż pozwalała na wspólną naukę miejscowych dzieci wraz z dziećmi osadników. Istniejący przed wojną szkolny budynek poddany został gruntownemu remontowi, zaś kierownikiem szkoły został Feliks Rogaczewski. W latach późniejszych, do 1956 roku szkołą kierował Wiktor Wandtke, następnie zaś po 1960 - Xawery Skocelas. W 1949 roku uruchomiono przedszkole, którym kierowała Gertruda Kluck.
Próbą ożywienia kulturalnego życia wsi, było odremontowanie świetlicy. W 1959 roku oddano ją do użytku mieszkańcom pod nazwą "Słowińskiego Domu Kultury". O trudnościach integracyjnych dwóch głównych, zantagonizowanych z sobą grup społecznych, świadczy zawieranie małżeństw tylko i wyłącznie w obrębie własnego grona. Rdzenni mieszkańcy w latach powojennych wybierali sobie na małżonków tylko obywateli Kluk lub sąsiednich wsi. Kobiety samotnie wychowujące dzieci (na skutek różnych zdarzeń wojennych), które zdecydowały się na małżeństwo z przybyłymi osadnikami, spotykał społeczny ostracyzm. A w najlepszym przypadku traktowano je z nieufnością. Nie powiodła się też niestety, próba kształcenia dzieci Słowińców w szkołach ponadpodstawowych, w celu zapewnienia im lepszego, życiowego startu. Na pięć ufundowanych stypendiów na dalsze kształcenie, udało się nakłonić tylko jednego z miejscowych chłopców - Willego Kotscha, brata Ruth.
Po pierwszej fali "powojennych" wysiedleń ludności słowińskiej, władze polskie do końca lat sześćdziesiątych zdecydowanie odmawiały zgody na wyjazd mieszkańcom Kluk. Wyjątkiem były pojedyncze decyzje, wydane w ramach akcji łączenia rodzin, które przyznawano z reguły tylko samotnym osobom, znajdującym się w podeszłym wieku. W 1971 roku, niespodziewanie dla zainteresowanych, wyrażono zgodę na wyjazd wszystkim mieszkańcom, którzy złożyli podania. Jedynym warunkiem, jaki postawiły władze, było "dobrowolne" zrzeczenie się gospodarstwa na rzecz skarbu państwa oraz wszelkich, związanych z tego tytułu ew. roszczeń i odszkodowań.
W latach 1971÷1976 wyemigrowały z Kluk 122 osoby. W miejscowości pozostało tylko kilka osób, które można zaliczyć do rdzennych mieszkańców. Między innymi członkowie rodziny Ruthy Kotsch, która zmarła w 1971 roku. Matka Ruthy - Anna (z domu Klick) zmarła w 1980 roku, brat Herman zginął tragicznie w 1987 roku, zaś drugi brat Willi wyjechał do Republiki Federalnej Niemiec. Do dzisiaj mieszka w Klukach, urodzona w tej wsi Eliza Reimann wraz z córką i synem. Wraz z wyjazdami do Niemiec ostatnich potomków słowińskich Kaszubów, wieś Kluki przeszła do historii, stając się trwałym symbolem minionej, pomorskiej kultury. Zaś tragiczne dzieje Narodu, dobiegły końca.