RSS SSI Słupsk
SSI Słupsk, Słupski Serwis Informacyjny
Język kaszubski
Kaszëbskô mowa
Zasięg języka kaszubskiego na PomorzuDla słowińskiego ludu zamieszkującego teren Pojezierza Gardeńsko-Łebskiego, najistotniejszą wartością kulturową był ojczysty język. Należał on do kaszubskiej grupy językowej, a lingwiści określali go jako słowińska odmianę dialektu kaszubskiego. Wg Fryderyka Lorentza, który sporządził językową mapę dialektów pomorskich, istniało 76 gwar na Pomorzu. Nad jeziorami Łebskim i Gardnem, ludzie posługiwali się dwoma dialektami; słowińskim na terenach leżących między oboma jeziorami i kaszubskim, na terenach leżących na północy wschód od Główczyc i Izbicy – aż do Jeziora Żarnowieckiego. Rodzimą mową słowińska posługiwano się, na co dzień, natomiast w kościele używano języka polskiego, który w tych stronach, zawierał wiele naleciałości kaszubskich i niemieckich. Językiem tym, opisany został przez Michała Mostnika „Mały Catechizm D. Marcina Luthera, niemiecko-wandalski albo słowięski, to jesta z niemieckiego języka w słowięski, wystawiony y na jawność wydan z przydatkiem Siedem psalmów pokutnych Dawida y inszich potrzebnych rzeczy, osobliwie Historiy pasyi naszego Pana Jezusa Według ewangelisty Mattheusza y niektórych piesn duchownych”, wspomniany już na tych stronach, przy okazji historii Księstwa Pomorskiego.
Kiedy w połowie XVII wieku, ziemie Pomorza Zachodniego i Środkowego przeszły pod panowanie brandenburskie, a następnie stały się częścią państwa pruskiego, rozpoczęły się procesy germanizacyjne, mające na celu asymilację wszystkich mniejszości etnicznych w jedno, spójne pod względem narodowym społeczeństwo. Środkiem do osiągnięcia tego celu, był sprawny aparat urzędniczy, szeroko realizujący pruską rację stanu, akcja kolonizacyjna oraz likwidacja języka kaszubskiego z życia publicznego a później, także codziennego. Rdzenna ludność broniła swojego języka, rozumiejąc, że jego utracenie jest równoznaczne z zanikiem kaszubskiej tożsamości. W XIX wieku zaprzestano odprawiania nabożeństw w języku polskim, oraz nauki języka kaszubskiego w elementarnych szkołach. W Klukach pojawili się w tym czasie, wykształceni nauczyciele, którzy prowadzili lekcje oraz rozmawiali z dziećmi tylko w języku niemieckim. Drogi germanizacji były różne - szkoły, służba wojskowa, zbór ewangelicki, bowiem większość ludności na Pomorzu pozostała ewangelicka. Pastorzy nieśli nie tylko posługę religijną, ale także germanizację. Oficjalny dokument pomorskiego Kościoła ewangelickiego zwany memoriałem Hakena (Christian Wilhelm Haken), z 1780 r. zakładał maksymalne i możliwie szybkie usunięcie języka polskiego z wszelkich ceremonii kościelnych.
Kaszubski poeta, Jan Hieronim Derdowski w znanym poemacie, napisanym pod koniec XIX wieku pt. „O Panu Czôrlinscim co do Pucka po sece jachôł”, przewidział zagrożenie dla języka kaszubskiego:
  • ”Ale nina mowa naszô corôz barżij dżinie,
  • Dzys ju le sę utrzëmała w barzo malym klinie;
  • W sztërech wsach le po kaszubsko mówią małe dzecë,
  • Te są okróm Jizbic, Gacę, Klucie i Głowczëce.
  • Starzy lëdze po kaszebsku mówią jesz w Smołdzënie,
  • W obu Gômach, w Cecenowie, Łebie i Strójcënie;
  • Mówią téż jesz po naszemu dokoła Charbrowa,
  • Tam, ciéj wëmrzą oni, starzy, zdżinie naszô mowa”.
W 1880 roku Alfons Parczewski zanotował rozmowę z Doszą Grimieszko, w trakcie, której dowiedział się, że gdy w 1842 roku zmarła babcia Doszy, włożono do jej trumny kancjonał (śpiewnik kościelny) w języku słowińskim, gdyż nikt go już wtedy odczytać nie potrafił.
Zabytkowy cmentarz w KlukachWcześniej dochodziło do otwartych wystąpień miejscowej ludności przeciwko nauczycielom i pastorom. 2 grudnia 1832 roku w Smołdzinie, pastor Edelbuttel wygłosił kazanie w języku niemieckim, po czym wyszedł z kościoła. Kaszubscy parafianie pozostali dalej w ławach, oczekując na kazanie w języku polskim. Pastor, który nie znał tego języka – odmówił. Wzburzeni mieszkańcy Smołdzina wtargnęli do jego mieszkania, głośno domagając się spełnienia swoich żądań. Pastor uzyskał zezwolenie słupskich władz i do świąt Bożego Narodzenia zdołał się języka polskiego nauczyć na tyle, by w czasie świąt odczytać kazanie dla Kaszubów po polsku. Ostatecznie, kazania w języku polskim były wygłaszane w smołdzińskim kościele do 1865 roku. Najdłużej, porządek ten przetrwał w Cecenowie - do 1876 roku i Główczycach – do 1886. Niełatwa musiała być dla pruskich urzędników walka ze Słowińcami, skoro ochrzcili ich mianem Steinkaschuben - Kamiennych Kaszubów.
Krzyż żeliwnyNajbardziej trwałe okazało się nazewnictwo kaszubskie w wypadku nazwisk, nazw miejscowości oraz sprzętu rybackiego i domowego. Używano ich nawet wówczas, gdy język niemiecki stał się językiem codziennego, powszechnego użytku. Zachowały się stare, kaszubskie nazwiska, z których część była charakterystyczna tylko dla poszczególnych wsi. W XIX wieku w Klukach Smołdzińskich mieszkało 29 rodzin o nazwisku Klück, 10 rodzin Pollexów, 8 rodzin Reimannów. Zaś w Klukach Ciemińskich i Żeleskich zamieszkiwali prawie sami Ruchowie, Kirkowie i Czirrowie. Inne występujące tam nazwiska to: Barnow, Damaschke, Gabbey, Gromoll, Kaitschik, Krietsch, Proy, Schimanke. W czasie pierwszego powojennego spisu ludności (przed napływem osadników z wschodnich ziem i wysiedleniem dawnych mieszkańców) w 1946 roku, naliczono 34 rodziny Klücków, 13 rodzin Pollexów, 12 Reimannów, 12 Ruchów, 4 Bamowów, 4 Schimanków, 4 Schirrów, 3 Kaitschików. Były też, pojedyncze rodziny Eick, Jost, Kirk i Proy, znane z poprzednich lat. Nowymi nazwiskami, które pojawiły się w ostatnich latach, to karczmarz Dargusch, Both, Gildemeister, Lüllwitz i Schwanke.
Najistotniejszym świadectwem dokumentującym na przestrzeni dwóch wieków nazwiska rodowe mieszkańców wsi, jest miejscowy cmentarz. Został założony w XIX wieku i znajduje się po lewej stronie drogi przed wjazdem do Kluk. Pochowani są na nim mieszkańcy zmarli w okresie przynależności wsi do Niemiec jak i po II wojnie światowej. Inskrypcje na żeliwnych krzyżach i płytach grobowych pisane są wyłącznie czcionką niemiecką, co świadczy o daleko posuniętej germanizacji okolicznych mieszkańców, jako, że cmentarzyska są najlepszym tego typu dowodem. Profesor uniwersytetu poznańskiego, językoznawca Ludwik Zabrocki, już po wojnie napisał: "... poszczególne wyrazy słowińskie pamiętają prawie wszyscy, powyżej mniej więcej 40 lat. Słowińska jest prawie cała terminologia żeglarska: tonie jezior mają nazwy słowińskie, dalej sieci, części pól itp. U bardzo wielu można zanotować okruchy modlitw, niektórzy znają pojedyncze zdania , często bez zrozumienia ich treści. Dotyczy to głównie przysłów. Jedna młoda Słowinka cytowała mi nawet pieśń o św. Weronice...”.