
Pierwotna ludność Kluk była pochodzenia kaszubskiego. Ludność ta w średniowieczu, była dominującą grupą etniczną na ziemiach Pomorza Zachodniego. Rodowodu tej ludności należy szukać, na terytorium leżącym między Odrą a Parsętą. Nazwa Kaszubi pojawiła się w XIII wieku, wchodząc na stałe do tytulatury książęcej. W wieku XVI, w okresie reformacji, doszło do rozbicia wspólnoty kulturowej i religijnej zamieszkujących Pomorze Kaszubów na katolików i protestantów. Protestanci szybko stali się odrębną grupą etniczną, którą w połowie XIX wieku zaczęto nazywać Słowińcami. Nazwę tą, Pomorscy Kaszubi zawdzięczają rosyjskiemu slawiście i etnografowi, wspominanemu już, Aleksandrowi Hilferdingowi.

Słowińcami zaczęto nazywać autochtonicznych mieszkańców Kluk, Smołdzina, Gardny i innych, pobliskich miejscowości leżących na tym terenie. Mieszkańców Główczyc oraz terenów leżących na południe od jeziora Łebsko, Hilferding nazwał Kabatkami, jednakże nazwa ta, nie utrwali się w historycznej świadomości potomnych. Miano Słowińców, znane w XIX wieku przez samych mieszkańców Kluk i okolic, stopniowo ulegało zapomnieniu. Po II wojnie światowej, nabrało nawet pejoratywnego znaczenia wśród ludności tubylczej. Jednakże jeszcze w 1880 roku, historyk Alfons Parczewski (na zdjęciu obok) po wizycie w Gardnie Wielkiej zapisał:
”Stara Dosza Jost (mieszkanka Gardny) wyraźnie odróżniła mowę słowińską od polskiej, mówiąc do mnie: ja gadam po słowińsku, a wy po polsku”. Mieszkańcy Kluk i Smołdzina mówili:
”Kaszubowie wszyscy są slowinsti", używając obu nazw zamiennie. Niemniej, nazwa Słowińcy znalazła trwałe miejsce w historii, stając się powszechnym określeniem dla ludności kaszubskiej, zamieszkującej w przeszłości tereny położone nad jeziorami Łebsko i Gardno.
Struktura społeczna ludności

Franz Tetzner etnograf z Lipska, który pod koniec XIX wieku odwiedził Kluki zapisał, że jest w nich 40 zagród, zamieszkałych przez 550 mieszkańców. W Klukach Smołdzińskich mieszkało wtedy 60 rodzin – 250 osób, w Klukach Żeleskich 20 rodzin – 150 osób zaś w Klukach Ciemińskich 18 rodzin - też około 150 osób. Dokonał także, opisu życia codziennego mieszkańców, dzięki czemu wiemy jak dokładnie ono wyglądało. W czasach najdawniejszych, tubylcy zajmowali się przede wszystkim rybołówstwem. Stanowiło ono podstawę ich bytu i główne źródło utrzymania. W miarę melioracji przyległych do jezior terenów i osuszenia okolicznych błot, coraz istotniejsze stawała się uprawa roli, ogrodnictwo i hodowla zwierząt. Wieś nie była istotnie zróżnicowana pod względem majątkowym. Najbogatszą warstwą społeczną osady byli właściciele domów, nazywano ich budnikami
Büdner, lub też właścicielami części domu
Eigentümer. Zamożni chłopi posiadali także prawo do połowu ryb oraz wypasu zwierząt na gminnych łąkach. Najbiedniejsi byli robotnikami najemnymi, zwani
Tagelöhner, wynajmowali pomieszczenia mieszkalne w zagrodach. W Słupsku w owym czasie, nazywano ich „robotnikami dniówkowymi”.
Jeden dzień z życia Kluki

Hieronim Rybicki w „Zarysie dziejów Kluk”, tak przedstawia nam letni dzień pracy XIX wiecznego mieszkańca osady:
"... wstawano o 3 rano, mężczyźni i starsi chłopcy brali śniadanie oraz butelkę wódki, zabierali sieci i wsiadali do łodzi, by wspólnie popłynąć na łowiska koło Izbicy i Żarnowskiej. Po wypłynięciu rybaków na jezioro około 4 rano wstawali pozostali mieszkańcy. Wypędzano krowy, kozy i owce na gminne pastwisko, zbierano je na środku wsi na sygnał, głuchy ton wydobywany z instrumentu nazywanego „Blechdude”. Każdy z właścicieli miał wyznaczoną liczbę zwierząt do wypasu, gdy chciał wysłać więcej, musiał dopłacać 15÷20 marek rocznie. Pozostali zajmowali się codziennymi zajęciami. Tymczasem łodzie wracały z połowów, ryby dzielono według liczby rybaków i zabierały je kobiety do koszów zakładanych na plecy „Karine”. Sprzedawano je w sąsiednich wsiach, a także w Smołdzinie i Główczycach. Czasami wymieniano na inne towary, także chleb, który wprawdzie pieczono we wsi, ale też chętnie kupowano. Rybacy po powrocie z jeziora zaglądali do karczmy, gdzie popijali „sznapsy” i zażywali tabakę. W południe wracały zwierzęta z pastwiska i po wydojeniu ponownie były po południu na nie wyprowadzane, a druga zmiana rybaków wyruszała na połowy...."Gospodarka i budownictwo

W Klukach istniała przystań rybacka służąca wszystkim mieszkańcom. Jednakże na sezon połowów, rybacy mieszkali w chatach (solidnych szałasach), które znajdowały się w Boleńcu, umiejscowionym na przesmyku znajdującym się między jeziorem Łebsko a morzem. Podobno na czas obfitych połowów i wytężonej pracy nie wpuszczano tam kobiet, gdyż wierzono, że ich pojawienie się może przynieść pecha w połowach. Osada Boleniec została po raz pierwszy odnotowana w dokumentach (zapis księcia Bogusława X) w 1558 roku. Poza rybakami, który to zawód był najczęściej dziedziczony z ojca na syna, we wsi mieszkali także inni rzemieślnicy. Nauczyciel, krawcy, stolarze, karczmarz Wirt, sama karczma zaś nazywana była Krug. Domy mieszkalne „Klaków” nie były zbyt okazałe. Wznoszone były z drewna, dachy kryte byłe strzechą, zaś wnętrza pojedynczego budynku zamieszkiwały najczęściej dwie lub trzy rodziny. Dom taki składał się najczęściej z dwóch izb, sieni, kuchni i spiżarni. Wspomnieć należy także, o zewnętrznych szałasach – piwniczkach naziemnych (na zdjęciu obok). Słowińcy nie budowali piwnic poniżej poziomu terenu, gdyż poziom wód gruntowych znajdował się często zaledwie kilkadziesiąt centymetrów poniżej poziomu terenu. Grunty te, znajdowały się średnio 0,5÷1,5 m. n.p.m. z tego też powodu, przy najmniejszych nawet roztopach wiosennych gwałtowne powodzie zalewały domy mieszkalne wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Tak zdarzyło się m.in. w 1893 roku, gdy roztopy po gwałtownej burzy śnieżnej spowodowały całkowite podtopienie wsi. Zaś w roku 1905 silny sztorm morski spowodował zalanie Kluk Smołdzińskich aż po Kluki Ciemińskie.
Szkolnictwo
W Klukach Smołdzińskich od 1738 roku istniała szkoła, w której prowadzono początkowo lekcje w jednej tyko izbie mieszczącej się w zwykłej chałupie. Osobny budynek placówka otrzymała w roku 1863. Bogatym, piśmiennym świadectwem z tamtych czasów jest kronika szkolna. Wynika z niej, że pierwsi nauczyciele mieli nazwiska kaszubskie. Od roku 1738 uczył w niej Pollex, później w 1743 Heick, po nim zaś Kluk i Gabej. Pollex zanim został nauczycielem był marynarzem, po wypadku w wyniku którego, został kaleką – podjął prace w szkole. Później nauczycielami zostawały osoby wykształcone, po seminarium nauczycielskim. Na ironię losu zakrawa fakt, że pomimo niewątpliwie pozytywnej roli, jaką odegrała edukacja w życiu mieszkańców wsi, system nauczania szkolnego walnie przyczynił się do zaniku rodzimej mowy kaszubskiej i spowodował zatarcie rdzennych cech etnicznych Słowińców.